Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 841 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

List do Świętego Mikołaja

wtorek, 30 grudnia 2008 14:13

Klara, uspokój się, to był tylko żart! Przestań robić histerie!


Nie robię żadnych histerii!


Nie masz pięciu lat! Upił się, zrobił sobie żart, a ty robisz cyrki po trzydziestu latach. Nie rozśmieszaj mnie!


Nie trzeba mi było tego listu pokazywać! Nie miałaś, kurwa, innego pomysłu na prezent?!


Jeżeli jeszcze raz powiesz do matki takie słowo, odkładam telefon!


Nie strasz mnie, mamo! Chcesz odłóż, nie chcesz nie odkładaj, chcesz się zabić, zabij się! Mam was w dupie!


Trzask. Trzask. Prask. Prask. Dzyń. Dzyń.


Wronka? Czy ty pisałaś listy do Mikołaja?


Klara, po prostu powiedz, co mam ci kupić.


Nie, nie, Wronka. Posłuchaj, każdy pisał listy. I taki list matka zachowała mi na pamiątkę. Po co, nie wiem. Chyba żebym miała się czym podeprzeć na terapii. Dała mi go ze wszystkimi świadectwami i odznakami ze szkoły. Za odwagę bycia jej córką głównie. No, w każdym razie, dała mi list, w którym ja piszę do Mikołaja, co chcę. Tylko, że matka nie wiedziała, że na odwrocie tego listu mój ojciec, który akurat na jeden dzień do nas wrócił wtedy, chociaż matka myślała, że na zawsze... Wrócił, upił się jak świnia i mi odpisał... I ja teraz właśnie to odczytałam, Wronka. To jest absolutna masakra.


Czytaj!... Poczekaj, zapalę.


Drogi Mikołaju! To ja piszę.


Poczekaj! Naleję sobie whisky.


Drogi Mikołaju! Proszę cię o jakąś niespodziankę. Tylko nie skarpety i też nie rajtuzy. Chciałabym lalkę, co ma buciki na kokardkę i taką żółtą zabawkę lwa. I kawałek żółtego sera dla lwa do pociagu. I gumę Donald. I prawdziwą tablicę czarną, z kredą i gąbką. I konia, jakbyś mógł. I żeby tata wrócił. Dziękuję ci, Mikołaju. I uważaj na balkonie, mama położyła tam bigos i pierogi, nie przewróć się. Koń może stać pod balkonem, żebym wskoczyła od razu. To ja pisałam. Klara.


Jakie to słodkie, Klara... Ojej... Przypaliłam sobie kieliszek. Poczekaj... No już, czytaj...


A teraz list tatusia, na odwrocie... Droga Klaro! Tak mi kurwio przykro, ale nie da rady. Znowu będą skarpety, a właściwie tylko jedna, bo z drugiej zrobiłem sobie balona. A ponieważ nie byłaś grzeczna, nie będzie też laleczki, bo laleczki są potrzebne tatusiowi. Do życia!!! Aha, i nie będzie konika, co bryka, bo mu mamusia urwała nogi. Aha, tatusia też nie będzie, bo tatusia nigdy nie było, była tylko mamusia. Tatusia, pst, tylko nie mów nikomu, mamusia zjadła na Wielkanoc... Łajdaczka z tej mamusi. Ściskam cię. Twoje zdrowie, maleńka! Aha, koń był, piękny, czarny, ale wujek Kazik go zabrał na wieś. Będzie go ćwiczył na Wielką Pardubicką. Bara bara buc!


Koniec?... Klara?... Nie płacz!


Nie płaczę...


Klara, ja nigdy nie dostałam tego, co napisałam. Nie płacz! Znajdziemy skurwysyna. A najpierw napiszemy do niego list, chcesz?... Klara?... Nie płacz, Klara...


Trzask. Trzask. Dzyń. Dzyń. Bara bara buc.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

Jemioła.

środa, 24 grudnia 2008 9:38

Aleks przytulił Klarę mocno i pocałował świątecznie. Łóżko zakołysało się w rytm „Jingle Bells".


Wiesz, że pocałunek pod jemiołą oznacza małżeństwo, żabko?


A co oznacza orgazm pod jemiołą?... Cicho! Wiem! Że twoja żona niedługo umrze...


Och, przestań, lisie! To nie było ładne...


Przepraszam.


Kocie, liście, piękna ta Jemioła, prawda?... I jaka droga! Jak ty... Jemioła to po staropolsku Starzęśla, wiesz? Druidzi wierzyli, że odgania złe duchy, demony...


Mój demonie...   jęknęłą Klara i wtuliła się mocniej.


Ode mnie cię nie uchroni, Klara...


Nawet nie chcę.


Uosabia nieśmiertelność duszy, narodziny, życie, rodzinę...


Twoją czy naszą?


Musisz wszystko psuć?


Przepraszam...   i wtuliła się mocniej.


Jest też lekiem. Stosuje się ją w homeopatii.


I w w chemii... Tak słyszałam.


Nie żartuj sobie!


Będę zdrowa, szczęśliwa, założę rodzinę z tobą. A co to są druidzi?


Byli kapłanami wśród plemion celtyckich, które zamieszkiwały starożytną Galię, Brytanię i Germanię. Zajmowali się kapłaństwem, sądownictem, edukację i nauką...


Wow, to zupełnie tak, jak ty, Aleks. Z takim driudem, to bym chętnie się zatopiła w takiej jemiole...


Wierzę. Nie możesz jej wyrzucać przez cały rok, wtedy będziesz dopiero pod opieką, i szczęśliwa, i bogata... A potem ją musisz spalić.


Jak czarownicę? Spalisz ją?


Oczywiście. Wszystko spalę dla ciebie.


Żonę?


No musisz psuć, Klara... Jest tak miło. Wiesz, że to pasożyt, który ma tyle wspaniałych właściwości?


To prawie tak, jak ja.


Kiedyś leczył samice z bezpłodności...


Jak pójdziesz, nie będę mogła spać...


Jemioła leczy też bezsenność.


Wiedziałam!... A leczy też depresję, histerię i apatię, deresję maniakalną i halną?... Bo schować się chyba w niej mogę, taka jest duuuuuuża!!!


Uspokój się, Klara! Było tak miło. Nie psuj wszystkiego!


I zaczął się ubierać.


A ci druidzi mieli żony? I dzieci? Mieli Aleks? W tej Brytanii?


I zaczął wychodzić.


A ta Germania była większa niż Brytania?


I zaczął ją przytulać.


Kochanie, wszystkiego najlepszego! Kocham cię.


I zaczął zjeżdżać windą.


Klara stanęła pod jemiołą, wychyliła jeden kileiszek whisky, podem drugi...


No dobrze. Jeszcze jeden...


Przestała ją boleć głowa, przestało jej bić serce... jeszcze jeden... nie czuła nic, nie widziała żadnego demona, po prostu się uspokoiła... Wesołych Świąt...


 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Gołąb

czwartek, 18 grudnia 2008 9:54

Jestem taka szczęsliwa, taka szczęśliwa! I taka pogodzona... Najpierw uprawialiśmy seks, upiorny i dziki, a teraz jeszcze zakupy!  zaćwierkała Klara do telefonu oniemiałej Wronce .


Klara, u ciebie wszystko w porządku ? Odstawiłaś leki?


Wronka, to nie ma znaczenia. Idę... Wy wszyscy się uwzięliście na Aleksa. My będziemy jeszcze bardzo szczęśliwi, zobaczysz!


Co zrobiłaś z Klarą , kretynko?


I pobiegła na zakupy z Aleksem. Z Onasisem. Z Al-Fayedem. Jej życia. Stanęli przed witryną sklepu z bucikami.


Jakie słodkie...  zaćwierkała Klara


Jak ty...   zaskrzeczał Aleks. Wejdźmy!


I nie bał się. I wszedł. I już sięgał po portfel, kiedy usłyszał szloch. Czy to jego Klara płacze? Jego ptaszek? Jego lisek?... Nie, to pani za ladą płacze. Aleks lubi łzy. Klara już mierzy buciki, a Aleks, jak książę z bajki, w wielkich siedmiomilowych butach szuka, kto tak płacze. A pani za ladą płacze bardzo.


Tam, w górze, gołąb... Widzi pan? Jak wleciał, tak same szkody. Najpierw odszedł ode mnie mąż, potem moja stała klientka, przed chwilą moją matkę zabrało pogotowie. A ten skurwysyn tam siedzi. Wróżka mi kiedyś przepowiedziała, żebym się strzegła gołębia, który przyjdzie kupić buty. I ten tu przydzedł, mierzył, kupił i tam siedzi.


Klara, chodźmy stąd!


Ale ja chcę te buciki!


Kupię ci inne.


Czego się boisz, gołębia? Ze ci nasra na głowę?


Wiesz, z przepowiedniami nic nie możesz zrobić. Ja też kiedyś wyciągnąłęm kartę z gołębiem i wróżka mi powiedziała, że wielkie nieszczęście...


Pojebało cię? Od kiedy chodzisz do wróżek?


Od kiedy poznałem ciebie, Klara. Chodźmy, proszę!


Kapeluszem... Niech go pan strąci kapeluszem...  szlochała pani za ladą.


Aleks, złap go!  śmiała się Klara, mierząc buciki.


Jak go mam złapać? Jak?


Gołąb zatrzepotał skrzydłami. Klara ukryła się za kozakami długimi, jak nie wiem.


Jesteś tchórzem, Aleks. Ja go zdejmę. Poproszę te buciki na obcasiku!


I zaczęła się wspinać po półkach. Na ziemię leciały baletki, botki, klapki, srapki, trampy, trampki... Jak deszcz. Jakby ktoś srał z góry tymi butami.


A kiedy dotarła do gołębia, wzięła go w ramiona, przytuliła i spytała:


Jesteś zły?


Ani trochę. 


Gdzie jest twój dom?


U ciebie.


Chcesz u mnie mieszkać?


Mhm... Tylko weź mi buciki, które sobie kupiłem. Ludzie to obesrańcy, wszyscy się mnie boją. A ja nawet nie umiem gruchu-gruchu zrobić...


Klara wychodziła ze sklepu przy brawach całej Warszawy. Stała pani ekspedientka, jej mąż, który do niej wrócił, jej matka, która już wróciła ze szpitala. Wszyscy byli. Oprócz Aleksa.


Ciekawe, dlaczego nie zaczekał na mnie?


Musiał zmienić majtki, Klara. Posikał się ze strachu. Twój Al-Fayed. Twój Onasis. Twój Gołąbek Pokoju.Grrrrr...




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Gość

poniedziałek, 08 grudnia 2008 19:56

Klara nie miała humoru, nie miała światła, nie miała chęci ani czasu, nie miała nawet gorączki, ale miała... gościa. Zjawił się koło północy. Był uśmiechnięty, nawet bardzo.


Klara, kochanie!


Marynia? Ciocia Marynia?


Niech cię uścisnę, skarbie! Jaka ty chuda jesteć! Jezu, w ogóle cię nie widzę w tych ciemnościach. Egipskich!!!


Ja cioci też, ani trochę. Ale ciocia też schudła, czuję... Usiądźmy blisko siebie! Zrobić cioci herbaty?


Herbaty nie. Whisky tak.


To tak, jak ja, Maryniu.


Tak samiusieńko? Skarbie mój drogi... Aż żal, że nic a nic cię nie widzę. Nie masz nawet świeczki żadnej?


No mam, ale tak ciemno, nie mogę znaleźć ani świeczki, ani papierosów... Rano sobie zapalimy wszystko, cały świat, Maryniu.


Ale powiem ci, że ja po tej whisky, to nawet trochę widzę...


I nagle pstryk. Pstryk. Wszystko się pali.


Ciociu Maryniu?


Jestem, skarbie. Jestem w łazience, zaraz wracam.Twoja matka ma rację, ty masz straszny burdel w tym mieszkaniu.


I nagle pstryk. Pstryk. I ciemno. Znowu.


Patrz, Klara! Pijemy, pijemy i nic nie ubywa.  Pewnie przez tę ciemność, człowiek się boi, że zniknie.


Ciociu Maryniu, czemu ciocia ma takie wielkie oczy?


Wiesz, że tylko ty mówisz do mnie Maryniu? Tylko ty, skarbie...


A wiesz, Maryniu, że tylko ty masz takie wielkie? Tylko ty...


I się rozpłakały. Klara się rozpłakała, jak Marynia, a Marynia, jak Klara. Ale jakby tego było mało, ciocia Marynia wypiła zdrowie Klary, a Klara cioci Maryni.


A ty, skarbie ty mój, czemu tak sama  siedzisz? Nie masz nikogo cały czas?


Mam, ciociu Maryniu, mam. Jest moja mama, jest Aleks, mój kochanek, jest Wronka, moja koleżanka i Piotr, mój przyjaciel i mój kot. Tylko ich nie widać.


Aha... Klara, daj sobie spokój z Aleksem! Zawsze ci mówiłam, że to wielka świnia.


Ciociu Maryniu...


Mam pomysł! Zawołajmy go! Włóżmy mu głowę w piecyk, co? Albo w drzwi... Jezu, ja już pijana jestem. Albo po prostu zamknijmy go w wersalce. Wtedy już na zawsze będzie z tobą spał.


Ciociu Maryniu... Ja go kocham.


Co ty pierdolisz, Klara?!... Ciągle bierzesz Xanax?


Nawet mój kot bierze Xanax.


No wiem, skarbie, no wiem... Ale pamietaj: „ustaw się na NIE i cała wstecz", maleńka. Kocham cię skarbie. Ja cię kocham. Chociaż ni chuja cię nie widzę!


I nagle się rozpaliło. Wszędzie... Płonęły wszystkie światła. Klara dorwala się do papierosów, zaciągnęła się, napiła i krzyknęła:


Ciociu Maryniu, znowu jesteś w łazience?


Cisza. Cisza. Cisza. Telefon.


Klara?... Tu mama. Ciocia Marynia nie żyje.


Cisza. Cisza. Cisza. Łazienka. Wanna. Kot.


Co ty tu robisz, kocie mój?  wyjąkała Klara


Biorę Xanax, nie widzisz? Przez ciebie!!! Nie mogę spać przez ciebie!!!



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Deszcz

poniedziałek, 01 grudnia 2008 10:07

Lało. Jak z cebra. Jak z nieba. Jak cholera. Tonęła Marszałkowska, Plac Powstańców i kamienica Klary. Klara obudziła się cała mokra.


Mieszkam w stawie. Moja matka miała rację. Jestem na dnie. Niech ja się zastanowię, czy to łzy, czy to łzy, czy to whisky, czy to ty... Aleks? Co ty tu robisz?


Nie żartuj, kocie, lisie, jaskółko, pszczółko, na parasol półko... Kocham cię!... Idę się umyć, Klara. Cały mokry jestem. Jesteś niezwykłą kobietą. Cholera!  Jak leje! Nie wiem, jak się przedrzeć mam na Rakowiec.


Nie przedrzesz się. Kocham cię, Aleks.


Jak to? Muszę iść.


W taki deszcz???


Dobrze, zostanę. Kocham cię. Pójdę się umyć tylko. Tylko się umyję i będę z tobą do końca życia.


Uff... Jakie to szczęście, że pada. Nie słychać, jak Klara się boi. Nawet nie widać, co robi Aleks.


Klara wychyliła głowę zza kołdry. Deszcz był tuż tuż...


Dobrze, że mam kołdrę, dobrze, że mam kota, dobrze, że mam Aleksa. Dobrze, że pada mi na twarz... Wronka? Halo?... Mów cicho, bo nie słyszę jak pada. Aleks chyba chce u mnie zamieszkać.


W taki deszcz?... Klara! On tylko podpierdala, bo nie może się przedrzeć na Rakowiec.


Właśnie to powiedział. Że nie może się przedrzeć.


Widzisz?... Klara, u mnie zalało już pierwsze piętro. Nie wyjdę z domu do środy. Dzwoń do matki!


U matki pada od wczoraj.  Napisał do niej Liugi, ten Włoch, wiesz, pamiętasz?


No jasne! To dlatego się rozpadało, to jasne. Spała z nim?


Twierdzi, że nie. Ale on napisał, że ja jestem jego córką.


Chryste! To tam u niego dopiero musi padać. Dzwoń do matki i, jakby co, do mnie. Ciao bella! Aha, Klara, okres mi się spóźnia. Ale to normalne chyba, nie? W naszym wieku wszystko się spóźnia... No to kończę, bo już nie słyszę, jak pada.


Aleks... Tylko się nie denerwuj! Nie płacz... Nie płacz, prosiłam!!! Ja chyba jestem w ciąży.


Jak to, w ciąży?


Jeśli uprawialiśmy dzisiaj seks, to jestem, to mogę być, to jest to nie do zaprzeczenia. Nie płacz, ty, mazgaju! Może nie jestem.


Kocie? Lisie? Kochanie? Jak to? Tak to? Czemu? To niemożliwe. Kapelusz! Gdzie jest mój kapelusz? Lecę do apteki...


W taki deszcz? Nie przedrzesz się.


Przedreeeeeeeeeę!!! Ja się przedreeeeeeeeę... Sięęęęęęę!!! Kocham cię,Klara. Ale straciłem wolę... Kapelusz!!! Straciłem włosy, kapelusz... w jednej chwili. Lecę do apteki, kupię ten... (grzmoty) Jezu! Jeszcze i to!!! To nic. Lecę!!!


I poleciał. I popłynął. I wrócił. Cały mokry i cały siwy.


No już. Już... O, jaki ładny zamek zrobiłaś sobie z kołdry! I fosa jest. I most... O! Podam ci coś przez most. Weź to! (tu jej coś podał przez most) I wszystko będzie dobrze.


Mój ty, bohaterze!  jęknęła zamknięta w zamku Klara.


O, przestało padać... Tak nagle. Klara, tak mi przykro. To lecę.


Przyjdziesz jeszcze?


No jasne.


Jak się przedrzesz?


No jasne.


Kochasz mnie?


No jasne.


A jakbym miała dziecko?


No jasne... Jeszcze bardziej wtedy.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

piątek, 22 września 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Klara

O mnie

Iza Kuna- ur. 25.11.1970 rok w Tomaszowie Mazowieckim. Aktorka. Absolwentka Szkoły Filmowej w Łodzi. Od 17 lat związana z Teatrem Polskim w Warszawie. Gościnnie występuje w teatrach : Narodowym, Na Woli, Polonii. Występuje w serialu "Barwy Szczęścia"(TVP2)i serialu "Szpilki na Giewoncie" (TV Polsat).
Zagrała jedną z głównych ról w filmach: "Lejdis" i "Idealny facet dla mojej dziewczyny" w reż. Tomka Koneckiego oraz w filmach: "33 sceny z życia" w reż. Małgorzaty Szumowskiej, "Galerianki" w reż. Katarzyny Rosłaniec, "Jak to jest być moją matką" w reż. Norah McGettigan, "Miłość na wybiegu" w reż. Krzysztofa Langa, "Lincz" w reż. Krzysztofa Łukaszewicza oraz w filmie "Śniadanie do łóżka" w reż. Krzysztofa Langa. Współautorka scenariusza " Czwarta Godzina" - nagroda HBO za najlepszy scenariusz filmu sensacyjnego w konkursie Hartley Merril 2004.

Polecam

  • Film "Poważny człowiek" reż.Joel i Ethan Coen
  • Film "Niedźwiadek" reż.Jan Hrebejk
  • Film "Piękność w opałach" reż.Jan Hrebejk
  • Film "Wszyscy inni" reż.Maren Ade
  • Film "Dom zły" reż.Wojciech Smarzowski
  • Film "Spotkanie" reż.Tom McCarthy
  • Film "Annie Hall" reż.Woody Allen
  • Film "Vicky Cristina Barcelona" reż.Woody Allen
  • Wszystkie filmy Woody Allen'a
  • Wszystkie filmy Pedro Almodóvar'a
  • Film "Fanny i Aleksander" reż.Ingmar Bergman
  • Film "Wyspa" reż.Pavel Lungin
  • Spektakl "Opowiadania Singera" w Teatrze Narodowym
  • Spektakl "Krum" w Teatrze Rozmaitości
  • Spektakl "Tlen" w Teatrze Rozmaitości
  • Spektakl "Taniec Delhi" w Teatrze Narodowym
  • Spektakl "Persona.Marilyn" w Teatrze Dramatycznym
  • Książka "Dziedzictwo" Philipa Rotha
  • Książka "Gotland" Mariusza Szczygła
  • Książka "Dzienniki" Jarosława Iwaszkiewicza
  • Książka "Ocean morze" Alessandro Baricco
  • Książka "Spisek przeciwko Ameryce" Philipa Rotha
  • Książka "Po śniadaniu" Eustachego Rylskiego

    Subskrypcja

    Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

    Statystyki

    Wpisy
    • liczba: 119

    Lubię to

    Więcej w serwisach WP

    Wiadomości

    Pytamy.pl