Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 303 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Dreszcze.

poniedziałek, 28 grudnia 2009 15:45

Wronka? Tylko się nie śmiej! Mam chyba menopauzę. Zalewają mnie fale gorąca i zimna, na przemian. Fale! Rozumiesz?


Wronka ryczała ze śmiechu. Kiedy się uspokoiła, wykrztusiła:


A nie ma to związku z przyjazdem twojej matki?


Głupia jesteś! Kończę, bo muszę wziąć prysznic.


Klara już się prawie rozebrała, kiedy zrobiło jej się tak przeraźliwie zimno, że wypuściła wodę z wanny, założyła dwa swetry, wlała sobie kieliszek koniaku, zapaliła papierosa i... zadzwoniła.


Aleks?


Czemu płaczesz, kochana?


Jest mi na przemian zimno i gorąco. Mam chyba początki menopauzy.


Kochanie moje, uspokój się przede wszystkim. Kiedy przyjeżdża twoja mama?


Aleks, przestań! Mama przyjeżdża... Wszystko jedno zresztą. To nie o to chodzi... I chlipie. Chlip, Chlip, Chlip... Chodzi o to, że coś przemija, rozumiesz?


Lisie, nasza miłość nie przeminie nigdy!


Przestań pierdolić mi tu teraz! Boję się, że jestem chora. Że wariuję, że mam raka, nie wiem... Wstrząsają mną dreszcze od wczoraj.


To dlatego, że nie chciałaś się ze mną kochać, lisie. To wszystko dlatego!


Aleks, ja mogę umrzeć w każdej chwili!


Lisie, jest takie badanie. Mogę ci załatwić, w Belgii chyba, że wsiadasz w samolot, jedziesz, badasz się cała i ci wykrywają, czy masz jakieś komórki rakowe czy nie, potem wsiadasz w samolot i...


Samolot spada, wiem.


Lisie, nie żartuj nawet! To jest bardzo drogie. Zrobię ci to, chcesz?


Aleks, ja się starzeję! Kupiłam sobie wczoraj czerwoną kurtkę.


Czerwoną?!!


No widzisz...


Lisie, będę zaraz, pa!


Koniak tak ją rozgrzał, że czuła, że płynie, że się rozpływa, że dłużej tego nie wytrzyma. Rozebrała się, odkręciła wodę, otworzyła wszystkie okna w mieszkaniu, czuła przez chwilę, że żyje... I wtedy zadzwonił telefon.


Piotr? Co tam?


Kiedy miałaś okres?


Jak miałam jedenaście lat, a co?


To luz, to nie może być menopauza.


Już ci Wronka doniosła, tak? To pepla jedna!


Możesz być chora po prostu. Przebadaj się, jest takie badanie w Belgii chyba...


Wiem, wiem, drogie bardzo.


A może po prostu masz syndrom choroby psychicznej?


Piotr, co ty...


Żart. Żart. Żart. Próbuję cię rozbawić, bo ty płaczesz chyba, tak? Masz dreszcze, czy płaczesz?


Płaczę, ale miałam dreszcze też.


Chyba rzeczywiście się przebadaj. Chcesz, to ci załatwię wszystko..


O, teraz mnie przeszedł dreszcz, w tej chwili właśnie.


Aha, aha... Jeszcze tylko jedno. Tylko się nie denerwuj...


Mów!


Ale nie denerwuj się!


No mów! Nie wkurwiaj mnie!


Kiedy przyjeżdża twoja mama?



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (32) | dodaj komentarz

Mróz.

wtorek, 22 grudnia 2009 12:08

Oszalałaś, Wronka?!


Rozcieraj!


Masz mniej rozumu, niż mój kot!


Nic nie czuję! Nie mam czucia! Nie mam nóg!!! Wlejesz mi whisky jeszcze?


Halo? Mamo?


Posłuchaj, Klara! Gdybyś weszła pierwsza do mieszkania, pamiętaj, w sekretarzyku po lewej jest dwa tysiące na pomnik. Na dole jest sukienka, buty, puder. To żebyś mnie przypudrowała, bo strasznie poliki mam czerwone. Taki mróz, że mówię ci... W  kuchni jest pamiętnik i w folii wszystkie prezenty od ciebie.


Mamo, przepraszam cię, ale rozcieram nogi Wronce, bo chyba sobie odmroziła.


Jakbym była opuchnięta albo czerwona, to, broń Boże, nie otwieraj trumny. Aha! Puder mi zostaw w trumnie. To jest Guerlain.


Mamo, muszę kończyć.


Ja się w dużym pokoju kładę.


Pa, mamo!


Jezus Maria, Klara, piecze mnie! Jeszcze mi nalej! Cała się trzęsę.


Ty nie masz innych butów, kretynko?


Mam, ale tak nagle się ochłodziło...


Co ty pierdolisz?


Nie po to sobie kupuję botki za sześć stów, żeby nie chodzić.


Jest zima, Wronka! Czujesz coś?


Samotność. Ja go nie kocham aż tak bardzo, żeby tak po mrozie zapierdalać. Nie wiem, co mnie podkusiło. Łyżwy i łyżwy, w każdym radio, no to poszłam. Chciałam się nauczyć przeplatanki do tyłu, zanim się wybiorę z nim na łyżwy. Matko Boska! Dzwoń po Piotra! Może trzeba jechać do szpitala!


Zadzwonię do Jurka lepiej. Niech zobaczy, do czego się doprowadziłaś.


Nie! On się nie może dowiedzieć! Jestem mistrzynią Torwaru! Klara, po raz pierwszy mam szansę ułożyć sobie życie. Żaden mróz mi tego nie spierdoli. Klara, nic nie czuję tymczasem!


Bo się nałoiłaś jak głupia!


Halo? Mamo?... Nie mogę rozmawiać teraz!


Posłuchaj! W ręku będę miała dwadzieścia tysięcy, bo nie mam gdzie schować.


Skąd ty masz taką kasę, mamo?


Kładę się. Cześć!


Klara, nacieraj! Bo ja mam zaraz spotkanie na łyżwach!


Popieprzyło cię? Nigdzie nie pójdziesz. Masz odmrożone nogi. Poza tym, jak zamierzasz jeździć taka pijana?


Przeplatanką, Klara. Przeplatanką...


Cześć, Piotr! Nareszcie! Chyba sobie odmroziła nogi.


O, nie! Żaden pedał nie będzie mnie macał.


Ona jest pijana, Klara.


Co ty...


Mamo? Halo?... Nie mogę rozmawiać. Lekarz jest u mnie!


Jesteś chora?


Nie. Wronka jest chora!


Posłuchaj! Zdecydowałam się wziąć wszystkie pieniądze do rąk. W drugiej też będę miała dwadzieścia tysięcy.


Trzeba z nią jechać do szpitala, Klara.


Nigdzie nie jadę!


Zamknij się!


A ty co masz takie czerwone oczy, Piotr?


Mróz.


Ej...


Rafał się wyprowadził.


Znowu?


Tak. Ale teraz to na poważnie. Nigdy w życiu tego śniegu nie zapomnę. I tej pierwszej nocy bez niego, w taki mróz. Ani się przytulić do kogoś, ani nic.


Mam to samo, Piotr. Tak mi się chce pierdolić, że nie wiem.


Biorę ją, Klara. Do nas, na izbę przyjęć. Na razie!


Mamo?... No już jestem. Co tam u ciebie? Skąd ty masz taką kasę, mamo?


Jaką kasę?


No mówiłaś, że masz czterdzieści tysięcy.


Co ty pleciesz, dziecko? Albo jesteś pijana, albo...


Mamo, proszę cię!


Grzeją u ciebie, dziecko?



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Bajka na dobranoc.

poniedziałek, 14 grudnia 2009 10:17

Było sobie słoneczko. Było bardzo smutne, ponieważ nie miało swojego domku. Czy ty jesteś moim domkiem?, zapytało stojący domek, z niebieskimi oknami. Nie, nie, nie, odpowiedział domek i zamknął okienko. A może ty?, zapytało drzewa. Nie, nie, nie, zaszumiało drzewo. Ale zapytaj kaczki. Kaczuszko, kaczuszko, zaprowadzisz mnie do mojego domku?... Dobrze. Chodźmy!... Po drodze rozmawiali o wszystkim. Wreszcie dotarli do lokomotywy. To jest twój domek, powiedziała kaczuszka. Nieprawda!,  powiedziała lokomotywa. Jestem domkiem Stasia. Nie słuchaj jej! Ona zawsze tak robi. Nikt nie chce z nią rozmawiać, dlatego każdemu obiecuje, obiecuje, a potem o... Słoneczko było już całkiem załamane, gdy spotkało księżyc. Chodź, powiedział. Ja też nie mam domu, będziemy świecić razem. I poszli. Dobranoc.


Jeszcze jedną!, poprosiło dziecko. Klara była już bardzo śpiąca. Niech sobie ciocia zapali, ja poczekam.


Nie mogę palić przy tobie.


Może ciocia. Moja mama pali.


Nie, nie. Potem zapalę. Może tylko się napiję.


Ja bym też lubiła pić.


Chce ci się pić?


Nie, nie, nie, powiedziało słoneczko. Skąd ciocia zna takie bajki?


Wymyślam je.


A z czego?


Z głowy, z serduszka, z ulicy.


Fajnie.


Czemu podobają ci się moje bajki?


Bo są bardzo smutne. Mama mi zawsze opowiada takie, że się dobrze kończą.


Opowiedzieć ci taką, co się dobrze kończy?


Nie, nie, nie, powiedziało drzewo. Chce smutną. Taką, żeby wszyscy umarli najlepiej.


Jak ci będę opowiadała takie bajki, to mama cię nigdy u mnie nie zostawi.


Zostawi, zostawi, bo ją poproszę. Ciocia jest najfajniejsza z pań. I ma ciocia kota.


Wiesz kochanie, że on mówi?


Wiem, wiem, wiem, powiedział domek.


To zanim przyjdzie twoja mamusia, opowiem ci jeszcze jedną, taką trochę wesołą, dobrze? Tylko musisz spać, bo ja muszę potem sobie zapalić, dobrze?


Dawno, dawno temu...


Ale niech się ciocia napije. Ciocia tak fajnie opowiada, jak się ciocia napije.


Żyła sobie dziewczynka, która nie miała ani tatusia, ani mamusi.


Fajnie się zaczyna.


Ale miała duży dom i w tym domu wszyscy ją kochali. I krzesło, i stół, i kot na dachu. Ta dziewczynka była bardzo mądra, bardzo. A jak dorosła, poznała księcia, który był bardzo bogaty i nie mógł się z nią ożenić. Ale do niej często przychodził...


Dlaczego nie mógł?


Bo był bogaty.


Bo miał żonę na pewno.


Pewnie tak... No więc miał żonę, ale bardzo, bardzo niedobrą. I dzieci, które bardzo kochał. I kochał też naszą dziewczynkę bardzo. Pewnego razu jego żona prasowała mu koszulę i umarła.


Fajnie.


I on przyszedł do naszej dziewczynki, zabrał ze sobą swoje dzieci i już myślał, że będą bardzo szczęśliwi. Ale ona zachorowała i umarła. I został sam.


Z dziećmi.


Tak, tak, z dziećmi. I zamieszkał na zawsze z tymi krzesłami, fotelem...


I kotem. Kot nie umarł, prawda?


Tak, tak, tak, z kotem. I żyli długo, i szczęśliwie. Dobranoc.


Ciociu, a moja mama mówi, że ciocia ma nasrane w głowie.



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

Zegarmistrz światła przypadkowy.

wtorek, 08 grudnia 2009 12:03

Będziesz Aleks?


Będę lisie, będę. Mam dla ciebie coś tak pięknego... Ale musisz się rozebrać i zostać tylko w czapce mikołaja, si?


Tak, tak, zgoda, zgoda.


Popędziła do lodówki, upiła łyk Santa Carolina, puściła Santa Maria Jopek, jeszcze tylko papieros, życie jest, kurwa, takie genialne, pomyślała, takie nam niesie niespodzianki, spakowała torbę na basen, jeszcze tylko łyk Santa  Carolina, i już, już, już... Płynę... Przemyślała wszystko. Miała dla niego spinki Bossa, Marię Callas rozszerzoną, i whisky. Tak, whisky na koniec dnia. To będzie taki piękny wieczór. Mikołajkowy. Jeszcze tylko ta czapka, klapeczki, klap, klap, klap, papierosek, whisky i... Jeszcze tylko dostanie coś pięknego. Ciekawe, co? Dziękuję, Aleks. Jakie piękne. Jakie drogie. Trzeba było... Żeby jeszcze tylko się tak nie ocierać o ludzi w basenie. Nie zamaczać głowy. Będą czerwone oczy. Dwadzieścia długości. Wychodzi. Nie, nie będzie suszyć głowy, to takie banalne, przeziębi się i umrze na zapalenia płuc. Bo Klara ma styl. Może mu zrobi niespodziankę, odbierze go z pracy, spod pracy, spod drzewa, poczeka na niego pod drzewem, to będzie dla niego taki super szok, ona z mokrą głową, nieprzytomna z miłości, wychudzona po basenie, jeszcze ociekająca wodą i te pocałunki po mokrych  włosach...


Cała jesteś zziębnięta, lisie. I kaszlesz.


To nic, Aleks. To nic...


Tak będzie. Więc stoi pod drzewem i czeka. Kaszel. Cudownie. Krew na chusteczce? Nie, szminka. To nic, papieros, Santa Carolina, dwukieliszkowa, zakręcana. Idzie, idzie Aleks, a obok niego teczka, ta sama, którą mu kupiła na Boże Narodzenie pięć lat temu, marka to jest jednak marka, a obok teczki asystentka, ta sama, ta chuda jak przecinek, ta z butami w czub i z osą w talii. Ta sama!!! I się śmieją, chi, chi, chi, i do samochodu, i ona obok niego, i chi, chi, chi... Zwymiotować można. Można? To zwymiotowała. I wróciła do domu. Jak? Klapeczki, klap, klap, klap, nie chciały się założyć, kot nie chciał jeść, ona nie chciała żyć.


Wronka?


Klara, jeśli chcesz mi powiedzieć, że płaczesz znów przez tego chujoplota,  Aleksa, to kończę. Myślałam, że masz odrobinę instynktu samozachowawczego.


I wtedy przyszedł, przytulił, rozbierał się już w korytarzu, był taki zgrzany, taki mokry.


Co się stało, lisie? Czemu lis smutny? Masz takie czerwone oczy. Byłaś na basenie?


Nie, pod twoja pracą, chciałam ci zrobić niespodziankę.


O Matko Boska! Lisie, co ty mówisz? Lisie, odwoziłem ją do domu, bo miała mnóstwo książek i nie miała się jak zabrać. Ona się przygotowuje do jakiegoś egzaminu, Klara. No co ty?


Wypierdalaj, Aleks!


Kochana moja, co ty kombinujesz w tej ślicznej główce? Co ty wymyślasz? Nie zachowuj się jak moja żona, proszę cię. Najdroższa, jakie masz mokre włosy, przeziębisz się. Zobacz, co ci przyniosłem... I wyciągnął piękny zegarek, stary jak świat, cały złoty chyba, cudo po prostu.


To dla ciebie, lisie, kochana moja. Lis ma kaszelek, tak?


Zabieraj ten zegarek i wypierdalaj, Aleks! Ale już! Nienawidzę cię, wynocha! Nienawidzę cię!!! Zabieraj to!


I zabrał. Jeszcze tylko dzwonił dwadzieścia siedem razy i wysłał trzynaście esemesów. W końcu odebrała.


Kochana moja, wiedziałem, że odbierzesz. Będę dzwonił, dopóki nie odbierzesz. Klara, ja cię tak kocham, tak cię kocham, że wariuję bez ciebie, rozumiesz?


Jesteś pijany.


A bo mnie to wkurwia wszystko...


Dasz mi ten zegarek?


Zegarek? Nie dam, lisie. Wyrzuciłem go do Wisły. Tak się wkurwiłem...


Dałeś go żonie, prawda?


No chyba żartujesz.


Dałeś.


Dałem...


Nie było już żadnej rzeczy, która mogła ją zranić. Nie było nic. Spinkami Bossa zapięła sobie usta, żeby nie krzyczeć, wylała na siebie całą whisky, puściła resztką sił Marię Callas i poszła... Nie wiedziała gdzie, na zawsze...




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (76) | dodaj komentarz

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 112 759  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Klara

O mnie

Iza Kuna- ur. 25.11.1970 rok w Tomaszowie Mazowieckim. Aktorka. Absolwentka Szkoły Filmowej w Łodzi. Od 17 lat związana z Teatrem Polskim w Warszawie. Gościnnie występuje w teatrach : Narodowym, Na Woli, Polonii. Występuje w serialu "Barwy Szczęścia"(TVP2)i serialu "Szpilki na Giewoncie" (TV Polsat).
Zagrała jedną z głównych ról w filmach: "Lejdis" i "Idealny facet dla mojej dziewczyny" w reż. Tomka Koneckiego oraz w filmach: "33 sceny z życia" w reż. Małgorzaty Szumowskiej, "Galerianki" w reż. Katarzyny Rosłaniec, "Jak to jest być moją matką" w reż. Norah McGettigan, "Miłość na wybiegu" w reż. Krzysztofa Langa, "Lincz" w reż. Krzysztofa Łukaszewicza oraz w filmie "Śniadanie do łóżka" w reż. Krzysztofa Langa. Współautorka scenariusza " Czwarta Godzina" - nagroda HBO za najlepszy scenariusz filmu sensacyjnego w konkursie Hartley Merril 2004.

Polecam

  • Film "Poważny człowiek" reż.Joel i Ethan Coen
  • Film "Niedźwiadek" reż.Jan Hrebejk
  • Film "Piękność w opałach" reż.Jan Hrebejk
  • Film "Wszyscy inni" reż.Maren Ade
  • Film "Dom zły" reż.Wojciech Smarzowski
  • Film "Spotkanie" reż.Tom McCarthy
  • Film "Annie Hall" reż.Woody Allen
  • Film "Vicky Cristina Barcelona" reż.Woody Allen
  • Wszystkie filmy Woody Allen'a
  • Wszystkie filmy Pedro Almodóvar'a
  • Film "Fanny i Aleksander" reż.Ingmar Bergman
  • Film "Wyspa" reż.Pavel Lungin
  • Spektakl "Opowiadania Singera" w Teatrze Narodowym
  • Spektakl "Krum" w Teatrze Rozmaitości
  • Spektakl "Tlen" w Teatrze Rozmaitości
  • Spektakl "Taniec Delhi" w Teatrze Narodowym
  • Spektakl "Persona.Marilyn" w Teatrze Dramatycznym
  • Książka "Dziedzictwo" Philipa Rotha
  • Książka "Gotland" Mariusza Szczygła
  • Książka "Dzienniki" Jarosława Iwaszkiewicza
  • Książka "Ocean morze" Alessandro Baricco
  • Książka "Spisek przeciwko Ameryce" Philipa Rotha
  • Książka "Po śniadaniu" Eustachego Rylskiego

    Subskrypcja

    Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

    Statystyki

    Odwiedziny: 1112759
    Wpisy
    • liczba: 119

    Lubię to

    Więcej w serwisach WP

    Wiadomości

    Bloog.pl