Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 303 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Nic na siłę, czyli deser majowy

wtorek, 29 kwietnia 2008 9:39

    Idzie wiosna. Słychać już, jak jej stukają pantofelki. Za duże co prawda, ale za to żółte. A już była szansa, że nie przyjdzie. Że wszystko będzie po staremu. I dół. I depresja. I nienapisany tekst. I napisany źle przyjęty. I nienapisany na szczęście.
    A tu nic. Trzeba się cieszyć. Trzeba wyjść. Do pracy i do ludzi. Do sklepu z Dramaturgiem. Do Urzędu Skarbowego. Gdziekolwiek. I trzeba się rozebrać. I trzeba jechać na weekend majowy. Zabrać rodzinę, koleżankę męża (na wszelki wypadek) i psa. Żeby było miło.
    Nie musi być. Można zabrać tylko psa albo koleżankę męża. Psa można po drodze zakopać. Żeby nie było miło. Męża można zakopać... Można zakopać wszystkich i wziąć na wyjazd książkę „Higiena mordercy" Amelie Nothomb na przykład. Albo „Delta Venus" Anais Nin (na wszelki wypadek). A zaraz potem puścić sobie w samochodzie  piano concertos Rachmaninowa, żeby przy trzecim kawałku się dobić .
    Można nosić golf (ja tak robię) i płaszcz (ja tak robię), i mijając rozebrane małolaty robić „ha, ha, ha" (na przeponie). Można nie kupować tulipanów, właściwie można nic nie kupować, nawet dla kota. Kota też można zakopać w maju.
    Można się cieszyć, że ktoś mądry wymyślił zakaz uprawiania seksu przed osiemnastką. Ja bym zakazała nawet przed czterdziestką. Może się gówniarze opamiętają. W końcu statystyki towarzyskie potwierdzają, że małżeństwa z rozsądku są trwalsze, niż te z miłości. Ktoś, kto to wymyślił też nie lubi jak jest miło. I bardzo dobrze. Nic na siłę.
    Nie zdążymy ze stadionami na Euro, trudno. Nic na siłę. Ja mam gdzie biegać, a po co temu umęczonemu narodowi turyści? Nie chcemy płacić abonamentu, nie płaćmy. Chociaż mój przyjaciel Wojtek twierdzi, że powinniśmy przekazywać opłaty abonamentowe bezpośrednio do Watykanu. Jest to jakiś pomysł.
    Wietrze majowy... Wyjeżdżam. Z Chudeckim. Kupił bilety. Tanie. Nic na siłę. Kiedyś mój przyjaciel powiedział, że przez wzgląd na moje dokonania w dziedzinie etiud filmowych powinnam się za darmo honorowo odprawiać z Etiudy do końca moich dni. Moich albo jej. Więc nie będzie duty free ani duty buty. W domu się napiję. Nic na siłę.
    Jak się nie da... Z pustego i Salomon... Wyżej dupy... Maj się do nas uśmiecha... Stadiony się uśmiechają... I meksykańska fala i hiszpański walczyk.
    Wszystko mi się pomieszało. Tak samo, jak ostatnio Krzysiowi Ibiszowi, który  zapowiadając Joannę Jabłczyńską tak oszalał, że zamiast „na koniec podajemy deser" powiedział: „deser zawsze podajemy do końca". Jaki by on nie był...



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

To nie jest tak, jak myślisz.

wtorek, 15 kwietnia 2008 12:46

On z Nią w łóżku. Wpada Ten. Ona zdążyła się schować w łazience. On nie. On chowa się pod kołdrę. Ten siada na fotelu. On przykrywa się kołdrą. Zbliżenie. Ten zapala papierosa. Cisza. Zbliżenie. On mówi: „To nie jest tak, jak myślisz". Ona cały czas siedzi w łazience. Muzyka. Rolling Stones: „Enytime You Look At It".


Tak mogłoby się wszystko zacząć. W kinie. Niestety, w życiu zwykle tak się kończy. Banał. A mogłoby być tak.


Ona z Nim w łóżku. Wpada Ta. On nie zdążył się schować w łazience. Ta krzyczy i zaczyna płakać. Zbliżenie. On mówi: „To nie jest tak, jak myślisz". Muzyka. Nirvana: „The Man Who Sold The World".


Napisy.


Może być jeszcze tak. Warszawa. Samo południe. W samochodzie On (Mąż) i Ta (Kochanka). Czerwone światło. Przystanek. Akurat  przystanek. Na przystanku Ona (Żona). Ona puka w szybę. On nie reaguje. Zielone. Odjeżdża. Cięcie. Dom. Ona (Żona) mówi, że widziała go z Jakąś. On (Mąż) zaprzecza. Ona pyta. On twierdzi, że nie ma samochodu (zepsuł się). Ona płacze. On płacze.


Napisy. Muzyka. Jakakolwiek. I sound track: „To nie jest tak, jak myślisz". Koniecznie Edyta Bartosiewicz, bo to dobry film.


A tak? Film. Hiszpański. Ona z Nim w łóżku. Wraca Ten. Ale zanim wróci  Ten, On całując Ją mówi: „No es lo, que ves carino". Ubiera się. Ona rzuca w niego poduszką. Krzyczy. On mówi: „Siempre te amaba". Ubrał się. Adios. Wychodzi. Na schodach mija się z Tym. Cięcie. Napisy.


A jak to jest? I dla kogo jaka wersja? Dla kogo to jest ważne?


To może się przytrafić każdemu. W łóżku. Na przystanku. Przy stole. W pociągu. W życiu.


Wieczór. Skończył się spektakl. Para przed teatrem kłóci się. On Jej wmawia, że bohaterka była kurwą, bo go nie kochała. Ona krzyczy, że jest idiotą, bo nie zrozumiał sztuki. „To nie jest tak, jak myślisz. Ona nie miała wyjścia!!!" Akurat!


Ten sam spektakl. Garderoba. Aktor. Wchodzi Reżyser i drze się na Aktora, bo beznadziejnie zagrał. Aktor się broni. „To nie jest tak, jak myślisz. Karolina się wyprowadziła..." Akurat! Nie pij tyle!


Każdy chce dobrze.


To, że ktoś się do Ciebie nie odzywa od lat, nie znaczy, że o Tobie nie myśli. To, że ktoś Ci mówi, że zachowujesz się beznadziejnie, nie znaczy, że mu nie zależy. To, że komuś się nie podoba to, co robisz (na przykład, że piszesz bloog) nie znaczy, że mu nie zależy. Na sobie przynajmniej. Po prostu to nie jest tak, jak On myśli.


Może być jeszcze tak. Polski film. Wszystko wiadomo. Od początku do końca. Oni we dwoje przy stole. Każde krzyczy. Każdemu się wydaje, że ma rację... Jej wzrok ucieka od niego. On ciągle bardzo męski, ale już ludzie na mieście gadają, że Ona to tylko przykrywka. Ona się drze, że mu wierzy, że to wszystko plotki. On drze się na nią: „Pierdolisz bez sensu, a obrus na stole nie wymaglowany..." Nic ich ze sobą nie łączy.


I wreszcie wersja moja ulubiona. Ona z Nią w łóżku, wpada On. Zbliżenie. Ona mówi: „To jest tak, jak myślisz". Muzyka. Nina Simone. Kawałek: „My Baby Just Cares For Me".



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Oni tego chcą, czyli „Artyści Artystom”

poniedziałek, 07 kwietnia 2008 9:43

    Moja ciocia Marysia, która często bywa w Warszawie i zajmuje się naszymi dziećmi (i czasami nami), zwykła mawiać do mojej córki, kiedy ta w trakcie zabawy płacze albo się drze, że coś ją boli: „Ale ty tego chcesz". I tak w kółko. Jak słyszę, że się wygłupiają, robią sobie „pokrzywki" (skręcanie rąk), albo się szczypią, albo cokolwiek, to najpierw jest wesoło, potem Nadia biegnie do mnie z płaczem: „Mamo, to mnie boli". Na co Marysia: „Ale, Izka, ona tego chce!"

    Zupełnie jak w życiu. Oglądam telewizję, jak moi koledzy mordują się w kolejnych programach  i czuję się tak, jakby mi ktoś robił „pokrzywkę". Bo tak, najpierw się zgłaszają albo przyjmują propozycję, potem płacz, albo przynajmniej smutek. Najgorsze jest to, że się dziwią. To tak, jakbym ja się dziwiła, że ktoś pisze komentarz, że jestem głupią kurwą... (trochę się dziwię jednak). „Ona tego chce", krzyczy ciocia.

    Ja umarłabym ze strachu, gdybym miała śpiewać, albo wisieć na batucie, albo tresować foki. No może jeszcze mogłabym zniknąć na chwilę, ale to podobno czasem udaje mi się w domu. Dramaturg  się śmieje, że byłabym super w tresowaniu lwów, i że on by nawet za mój występ zapłacił. Myślę, że nie on jeden... Jest parę osób, które chętnie zaproponowałoby mi połykanie ognia, ewentualnie jakiś numer z nożami. Ale tresować lwy, czy wisieć na trapezie, to nic w porównaniu z tym, co ja bym czuła, gdybym stała na środku i była „zagrożona". Chyba nawet wolałabym odpaść , niż „BYĆ ZAGROŻONĄ". To mi się jakoś źle kojarzy. Bo jak już odpadasz, to nie ma nic. Jeb, i cię nie ma. Może tylko jakiś chichot za plecami. Ale jak ci mówią: „Jesteś zagrożona", to jest coś takiego, że niby możesz coś zrobić, ale nie bardzo wiesz co, i do tego, jaki wstyd. I jeszcze cała Polska to widzi. I twoja matka, to jest najgorsze. Totalna rzepa.

    Ja akurat nie lubię cyrku i nigdy nie lubiłam, bo mi było zawsze (jeden raz byłam) smutno. Ale Dramaturg twierdzi, że ten cyrk mu się podoba, bo tam każdy może się zmierzyć z własnymi słabościami... No może i tak. Ja wolę pójść do lekarza.

    Jedyny cyrk, jaki mi się dobrze kojarzy to cyrk sprzed wielu lat i impreza „Artyści Dzieciom". Odliczyliśmy się jak zwykle wszyscy. Był jeszcze nasz przyjaciel Bukalski (obecnie USA), z tą małą różnicą, że Dancewicz była na arenie. Chłopcy zrobili sobie przed imprezą drinka pod tytułem „Artyści Artystom" (nie polecam) i potem nie było już nic. Kiedy na arenie pojawiała się Renata krzyczeli: „Renate, bravissimo" oraz „Fenomenale" itd... Bukalski śpiewał „Cyrkowy świat" (jest śpiewakiem, wolno mu), a chłopcy w przerwie przedstawiali się, że są z grupy „Sex Pistols". Więc teraz trudno mi wyobrazić sobie jakiś inny cyrk.

    Poza tym jest jeszcze strach. Ja bym się bała, że coś mi się nie uda, że wszyscy będą się śmiać, że będą pisać, że jestem brzydka, gruba, itd. Kiedyś jedna z koleżanek na dworcu, zaraz potem, jak się przywitałyśmy, powiedziała: „Ojej, to nie jest prawda, że masz krogulczy nos" (przeczytała w Internecie). Ja akurat wtedy jeszcze nie miałam Internetu, więc to olałam, ale mój dawny narzeczony zaproponował, że mi w prezencie zapłaci za operację plastyczną nosa. Mam nadzieję, że swojej kolejnej narzeczonej opłacił co najmniej dobrego terapeutę . Operacji nosa nie zrobię, bo przecież niektórzy muszą coś pisać, przecież oni tego chcą!!!

    Zatem tak, cyrk odpada, śpiewanie odpada (mogłabym się ewentualnie  skusić na duet z Chudeckim i zaśpiewać „Felicita", jako Romina Power i Al Bano), łyżwy odpadają, narty też...

    Wobec czego został mi Kisiel. A utaplana w kisielu mogę nawet zaśpiewać. To chociażby: „Twe ramiona łódź Magellana, serce twe busola maaaaaaa..."



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (27) | dodaj komentarz

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 112 758  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Klara

O mnie

Iza Kuna- ur. 25.11.1970 rok w Tomaszowie Mazowieckim. Aktorka. Absolwentka Szkoły Filmowej w Łodzi. Od 17 lat związana z Teatrem Polskim w Warszawie. Gościnnie występuje w teatrach : Narodowym, Na Woli, Polonii. Występuje w serialu "Barwy Szczęścia"(TVP2)i serialu "Szpilki na Giewoncie" (TV Polsat).
Zagrała jedną z głównych ról w filmach: "Lejdis" i "Idealny facet dla mojej dziewczyny" w reż. Tomka Koneckiego oraz w filmach: "33 sceny z życia" w reż. Małgorzaty Szumowskiej, "Galerianki" w reż. Katarzyny Rosłaniec, "Jak to jest być moją matką" w reż. Norah McGettigan, "Miłość na wybiegu" w reż. Krzysztofa Langa, "Lincz" w reż. Krzysztofa Łukaszewicza oraz w filmie "Śniadanie do łóżka" w reż. Krzysztofa Langa. Współautorka scenariusza " Czwarta Godzina" - nagroda HBO za najlepszy scenariusz filmu sensacyjnego w konkursie Hartley Merril 2004.

Polecam

  • Film "Poważny człowiek" reż.Joel i Ethan Coen
  • Film "Niedźwiadek" reż.Jan Hrebejk
  • Film "Piękność w opałach" reż.Jan Hrebejk
  • Film "Wszyscy inni" reż.Maren Ade
  • Film "Dom zły" reż.Wojciech Smarzowski
  • Film "Spotkanie" reż.Tom McCarthy
  • Film "Annie Hall" reż.Woody Allen
  • Film "Vicky Cristina Barcelona" reż.Woody Allen
  • Wszystkie filmy Woody Allen'a
  • Wszystkie filmy Pedro Almodóvar'a
  • Film "Fanny i Aleksander" reż.Ingmar Bergman
  • Film "Wyspa" reż.Pavel Lungin
  • Spektakl "Opowiadania Singera" w Teatrze Narodowym
  • Spektakl "Krum" w Teatrze Rozmaitości
  • Spektakl "Tlen" w Teatrze Rozmaitości
  • Spektakl "Taniec Delhi" w Teatrze Narodowym
  • Spektakl "Persona.Marilyn" w Teatrze Dramatycznym
  • Książka "Dziedzictwo" Philipa Rotha
  • Książka "Gotland" Mariusza Szczygła
  • Książka "Dzienniki" Jarosława Iwaszkiewicza
  • Książka "Ocean morze" Alessandro Baricco
  • Książka "Spisek przeciwko Ameryce" Philipa Rotha
  • Książka "Po śniadaniu" Eustachego Rylskiego

    Subskrypcja

    Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

    Statystyki

    Odwiedziny: 1112758
    Wpisy
    • liczba: 119

    Lubię to

    Więcej w serwisach WP

    Wiadomości

    Bloog.pl