Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 303 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Samotność pani Ali

wtorek, 28 lipca 2009 10:19

Ale dlaczego ja zawsze jestem sam, to dla mnie pytanie? Mam żonę, dzieci, wnuki, siostry, tak zwanych przyjaciół... i zawsze jestem sam w teatrze, sam w kinie, sam w restauracji...


Jarosław Iwaszkiewicz „Dzienniki"


Teraz sobie przypomniałaś o matce?


Oj, mamo, nie było mnie po prostu. Byłam w Berlinie.


Gdzie?


W Berlinie, mamo. W Niemczech.


A to tu już nie ma gdzie jeździć? Nie ma miejsc w Polsce? Musisz się po Berlinach włóczyć?!... I rozpłakała się.


Mamo... No przecież... Przez Berlin będziesz płakać?


Bo do matki to nie masz czasu jeździć. Tylko koleżanki, wóda i teraz jeszcze Berlin... Berlin! Przez tyle lat nas okupowali, tylu ludzi zabili i ty tam jedziesz, nie wstydzisz się. Matki się własnej wstydzisz, ale do Berlina, proszę bardzo!


Bo odłożę słuchawkę!


Jeszcze mi powiedz, że się z jakimś Niemcem zdawałaś, to...


To co, mamo? Ogolą mi głowę w Kutnie?


Już bym wolała tego Aleksa, tą świnię, niż jakiegoś Niemca... I rozpłakała się bardziej.


Odkładam słuchawkę , mamo!


Czy ty mnie zapytałaś, co mi potrzeba kiedyś?


Potrzebujesz czegoś mamo?


Od ciebie niczego. Umrę niedługo, w samotności. I nikt szklanki herbaty nie poda, nikt... Obcy ludzie może, może jeden Mirek...


Jaki Mirek, mamo?


A ja cię pytam, jaki Niemiec?... Taki ksiądz. To znaczy właściwie nie ksiądz... On był księdzem, ale już nie jest. Poznałam go w szpitalu u pana Stanisława... I rozpłakała się znowu.


Pan Stanisław jest w szpitalu?


A co?... Ja też niedługo pójdę. Chociaż nie, ja to od razu na cmentarz...


Mamo... Ile ma lat Mirek?


Och... Psy o lata się nie biją.


Mamo...


No w twoim wieku. Ale ułożony, nie to co ty. Pięknie pływa... Zabiera mnie  jutro nad zalew. Jak nie umrę, oczywiście.


Mamo... Klara się rozpłakała. Ty go dobrze znasz? Mamo, on może chce cię wykorzystać!


Co ty gadasz? To tylko tam u was w Warszawie takie rzeczy. Muszę kończyć, ktoś dzwoni... I skończyła.


Mamo...


Klara próbowała się dodzwonić do matki przez następne cztery godziny i nic. Była mokra, tak się przestraszyła. Wreszcie około północy mamusia odebrała.


Mamo, Jezus Maria...


Klara, posłuchaj... Mirek jest teraz w toalecie...


Mamo! Jest środek nocy.


Mam złe przeczucie. Widziałam dziś wielkiego pająka w łazience. Takiego z wielkim tyłkiem, wiesz jakiego.


Mamo, jak masz złe przeczucie, to go wyrzuć z domu natychmiast.


No chyba żartujesz! On właśnie tego pająka szuka, żeby zabić.


Mamo, czy on się do ciebie... dobierał?


Kończę rozmowę.


Mamo, nie rozłączaj się! Idź do łazienki, żebym wszystko słyszała.


Czuję się taka samotna, Klara.


Wiem, mamo. Idź!


Panie Mirku! Panie Mirku!...  Cichutko, potem głośniej: Panie Mirku! Panie Mirku! Wchodzę!... I cisza, szum wody... Woda, cisza, tatarak...



Mamo?... Mamo?... Mamo!


Co robisz za histerie?... No zabił go i wyciera teraz. Co ty się tak nagle matką teraz przejmujesz?


Mamo... czy ty coś piłaś dzisiaj?


Odrobinę koniaczku. Mirek przyniósł.


Mamo... Co Mirek robi w twojej łazience?, zaczęła niepewnie Klara


Kąpie się!!!, skończyła samotna pani Ala. A potem sama zadzwoniła jeszcze raz i powiedziała: A teraz się wyciera!




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

Wielka miłość Wronki

wtorek, 21 lipca 2009 9:58

Klara to jest Darek. Darek to jest Klara.


Brzdęk. Brzdęk. Wypijmy.


Darek właśnie wrócił z Los Angeles. Tam pokazywał swój najnowszy film. Darek, przypomnij mi tytuł.


„Pogrzeb".


O właśnie! Super przyjęty podobno, tak Darek?


A to jest pełen metraż?, zainteresowała się Klara.


Nie, nie, krótki, prawda Darek? Na razie krótki, ale wiesz, myślisz o nim potem długo.


Darek, uważaj na kota! Może cię ugryźć.


No co ty! Darka lubią koty, prawda?


Może coś zjecie, Wronka?


Ja tak! Pierdolę te diety, Klara. Darek też ma dość wychudzonych aktorek, prawda Darek? Jeszcze tylko się poddam hipnozie, żeby mniej więcej wiedzieć, kto mi największą krzywdę zrobił w życiu i resztę mam w dupie.


Zjesz coś, Darek?


Darek je tylko po seksie i najlepiej schabowy albo sashimi z łososia. Dobrze pamiętam? Nie, nigiri, tak?


Ale, czekaj Darek! Wronka mówiła, że ty jakąś nagrodę dostałeś ostatnio. To za „Pogrzeb" właśnie?


Nie, za poprzedni film. Przypomnij mi kochany...


Za „Tętniaka".


Ano właśnie! Mówiąc serio, Darek ma tętniaka, więc się dystansuje do niego, robiąc film o nim.


Super.


Darek, jak chcesz do toalety, to jest w korytarzu. Więc poszedł.


Fajny, powiedziała Klara.


Wiesz co, raczej trudny... Mroczny...


Mruczny, powiedziałabym. Wronka czy to jest coś poważnego?


Klara, on się boi, ja wiem. Ale on bardzo chce mieć dom, ja to czuję. Poza tym, jest mi tak dobrze z nim, tak się rozumiemy... Zauważyłaś, że ma jedno oko czarne? Chociaż czasem nie wiem, o co mu chodzi... I rozpłakała się. Dobijam się do niego i nic... I poszła do łazienki, przystawiła ucho do drzwi. Boję się o niego... I zaczęła się dobijać.


Darek? Darek? Darek otwórz!!!


Nic. Cisza. 


Drzwi są otwarte, Klara. Jezu, nie ma go! Widziałaś jak wychodził?


Nie panikuj, Wronka! Po prostu wyszedł. Nudził się i wyszedł.


On się zabije! Klara, poszukajmy go!


I wyszły, przed kamienicę, przed siebie. Nikogo. Jakaś pani z pieskiem, małym jak okruszek.


Widziała pani takiego chudego mężczyznę, bruneta, z zarostem?


Widziałam jednego, ale z czarnym kotem. Moja Gracja tak się przestraszyła...


Jak to z kotem?, wyjąkała Klara


On sobie teraz na pewno coś zrobi... Wronka płakała w głos.


Przestań! Gdzie jest mój kot?


Co mnie obchodzi twój kot?


Wronka, na litość boską! Zadajesz się z jakimś pierdolonym satanistą. Jak mi zjadł kota, jak coś zrobi mojemu kotu, to...


Nic nie zrobi, panno Klaro. Nic nie zrobi..., usłyszały za sobą Darka i zobaczyły, jak siedzi na drzewie, i głaszcze kota pod włos. A potem zeskakuje z drzewa, oddaje Klarze kota, Wronce resztki nadziei i znika. Wielkie chude panisko.


Darek... szepnęła Wronka


On nie ma na imię Darek, szepnął kot. On ma na imię Woland.


Ale przecież ja... szepnęła Wronka


Masz na drugie Małgorzata... szepnęła Klara. Ot co...



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Powrót Klary

czwartek, 16 lipca 2009 9:34
W Warsie zamówiła jajecznicę i butelkę czerwonego wina. Co się stało z moim kotem?... Zmartwiła się. Zapaliła papierosa. Na każdej stacji Aleks. Na każdej ławce. Widziała, jak leżał w płaszczu burberry, ze starannie ułożoną fryzurą, z której tak się zawsze śmiała. Obok okulary minus trzydzieści pięć. Rozpłakała się. Zadzwoniła.


Wronka?


Klara, na litość boską! Od trzech dni próbuję się do ciebie dodzwonić.


No wiem. Byłam w Berlinie.


Nie na Malcie?


Nie, w Berlinie. Poznałam kogoś. Nieważne. Wronka?... Przespałam się z takim Niemcem.


Wronka nie mogła powstrzymać się od śmiechu.


Zajebiście, Klara! Nareszcie! Jutro wpadnę, opowiesz mi wszystko. Teraz nie mogę, poznałam niezłego scenarzystę. Totalnie pojebany, ale na szczęście nie ma dzieci, żony, tylko coś w mózgu. Muszę kończyć, pa.


Konduktor miał twarz Aleksa, dlatego bilety wypadły jej z rąk. I uśmiech Aleksa, dlatego nie mogła przestać na niego patrzeć.


Chodźmy do toalety, wyrwało się jej.


Nie zrozumiał. Cały Aleks!


Ubrudził się pan, panie konduktorze. O tu. I tu...


Był onieśmielony. Jak Aleks. Na szczęście pociąg zahamował i konduktor resztką sił wypadł z przedziału.


Ktoś się rzucił pod pociąg chyba, zawołał jakiś pan na korytarzu. Klara zapaliła papierosa. Pan z korytarza był tak miły, że podał jej rękę i ogień.


Jaka pani blada!


Skąd pan wie, że ktoś się rzucił?


Na tej trasie zawsze ktoś się rzuca, proszę pani.


Klara, mam na imię Klara.


Aleksander, bardzo mi miło.


Niech pan przestanie!


Rozpłakała się i wróciła do przedziału. Znowu to samo. Aleks na torach. Płaszcz burberry, kratka  w kolorze krwi. Nagle świst. Nagle gwizd. Rusza. Chwała Bogu. Zadzwoniła.


Aleks?  Halo? To ja... Cisza. Ale jaka!... W Poznaniu dosiadła się pani z dzieckiem. Dziecko miało twarz Aleksa i dłubało w nosie, potem starannie oblizywało wszystkie paluszki. Klara płakała, mamusia biła chłopczyka po łapach. Klap. Klap. Klap. Warszawa. Nie pamięta jak wysiadła z pociągu. Ale  kiedy stała już pewnie na peronie, jak Anna Karenina, z torbą Prady,  usłyszała krzyk:


Klara!!!


Odwróciła się. Na ruchomych schodach stał Aleks. Naprawdę. Nie, nie stał. Jechał, jechał do niej. Kożuszek Kareniny skurczył się, Prada jęknęła,  Klara upadła wprost w ramiona Aleksa.


Kochana moja! Najdroższa! Jesteś. Nie uciekaj! Nie odchodź! Lisie mój! Moje usta kochane, mój nosek malutki, moja bródka... Już, już dobrze. Już jestem. Ciiiiiiii... Moja królewna!


Skąd wiedziałeś, że przyjadę?


Czekałem na ciebie. Będę czekał całe życie. Jedźmy do ciebie!


I pojechali.


Nie chcę się z tobą kochać, Aleks. Nie dzisiaj.


Oczywiście, kochana. Będzie, jak chcesz. Porozmawiamy. Tak, lisie?


Ale winda jechała tak szybko, że nie zdążyli porozmawiać, nie zdążyli nawet wejść do mieszkania. Kratka o kratkę pocierała. Seks w kolorze burberry. Nie mogła spać. Zadzwoniła do Wronki.


Czekał na mnie, rozumiesz? Czekał na dworcu na mnie...


Czy ciebie już do końca pojebało? Jak czekał? Gdzie czekał? Na jakim dworcu?... Wracał tym samym pociągiem, albo odprowadzał swoją żonę! Muszę kończyć. Pa.


Położyła się na brzuchu, tak ją rozbolał. Potem zamówiła taksówkę. Potem łyk czerwonego wina. I pojechała. Na strzeżone osiedle. Wcisnęła domofon.


Aleks?



Klara?


Wyłaź!


Jestem w pidżamie.


Jest twoja żona?


Śpi.


To ją obudź!


Klara, proszę cię!


Co robiłeś na dworcu?


Czekałem na ciebie.


Co robiłeś na dworcu?!!


Odprowadzałem żonę.


Dokąd?


Do Sopotu.


Nie kłam, kurwa!


Do Białowieży...



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

Klara w Berlinie

poniedziałek, 06 lipca 2009 10:09

Kocha mnie- myślę- więc czemuż w tę miłość


Mam nie uwierzyć, choć taka daleka.


J.W. Goethe


 

To jest twój pokój, nie bój się, nie będę ci przeszkadzał.


Ależ, Malte... Nie boję się.


I nie bała się. I przeszkodził jej. Najpierw rozmawiali o Schopenhauerze, potem o Nietzschem, potem trochę o niczym, potem jej dolał wina, potem sobie, potem powiedział:


Świat jest moim wyobrażeniem, a ponieważ każda wola rodzi się w cierpieniu, chcę cię wziąć siłą.


Zaśmiała się głośno.


Wiesz, że Schopenhauer urodził się w Gdańsku?... Dolała sobie wina i animuszu.


A ty się urodziłeś gdzie?


We Frankfurcie nad Menem.


Jak Goethe...


Ich mőchte jetzt sterben, meine Suβe...


Co to znaczy?


To znaczy, że najbardziej cierpi człowiek, bo ma największe potrzeby... I zaczął ją całować. Szepnął: Jesteś taka słodka, Klara. Taka pełna życia...


Zadzwonił telefon, którego nie odebrała. Potem Malte wzniósł toast: Za lepszy świat i Rolanda Schimnelphenniga!... Na chwilę posmutniał, ale taki był piękny wtedy, taki piękny...


Jesteś taki oczytany. Taki cudownie depresyjny, że...


Połóżmy się, zaproponował cicho. I położyli się. Malte zapalił lampkę, papierosa, wino. Klara zaciągnęła się Berlinem.


Czym się zajmujesz, Malte?


Szyję buty na miarę.


Śmiała się z tego do rana, dlatego rano nie zaczęło się wcale. Guten Morgen! Pocałował ją. Poszli na spacer, szybki imbis na rogu z berlińskimi klopsikami, ubrudziła się, wycierał jej usta chusteczką. Potem skoczyli na zakupy na Friedrichstrase, po buciki, tam potrząsał delikatnie jej stopy, taki miał zwyczaj, kupiła takie buciki że „ała", potem zjedli lunch, potem  pojechali  zobaczyć Nefretete, bo jeszcze tam stała, tam Malte zamknął oczy na chwilę, bo zrobiło mu się słabo, bo nie chciał się z nikim wiązać na stałe. Wieczorem na balecie „Królowa śniegu" Klara zasnęła na kolanach Malte.  Wrócili do domu bez słowa. Do łóżka przyniósł jej baśnie braci Grimm. Cóż to był za seks, Gottes willen!!! A rano odprowadził ją na pociąg.


Zadzwonisz?, zapytał. Uśmiechnęła się.


Chyba nie.


Bo wyzwolenie całkowite można osiągnąć tylko przez porzucenie własnej woli?


Bo nie mam woli.


Uśmiechnął się.


Bo jestem zakochana.


Skrzywił się.


Bo jesteś Niemcem. Moja mama by się załamała.


A Aleks?


Znasz Aleksa?


Trochę. Dzwonił całą noc.


Rozpłakała się.


Zadzwonisz?


Jasne...



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (25) | dodaj komentarz

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 112 772  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Klara

O mnie

Iza Kuna- ur. 25.11.1970 rok w Tomaszowie Mazowieckim. Aktorka. Absolwentka Szkoły Filmowej w Łodzi. Od 17 lat związana z Teatrem Polskim w Warszawie. Gościnnie występuje w teatrach : Narodowym, Na Woli, Polonii. Występuje w serialu "Barwy Szczęścia"(TVP2)i serialu "Szpilki na Giewoncie" (TV Polsat).
Zagrała jedną z głównych ról w filmach: "Lejdis" i "Idealny facet dla mojej dziewczyny" w reż. Tomka Koneckiego oraz w filmach: "33 sceny z życia" w reż. Małgorzaty Szumowskiej, "Galerianki" w reż. Katarzyny Rosłaniec, "Jak to jest być moją matką" w reż. Norah McGettigan, "Miłość na wybiegu" w reż. Krzysztofa Langa, "Lincz" w reż. Krzysztofa Łukaszewicza oraz w filmie "Śniadanie do łóżka" w reż. Krzysztofa Langa. Współautorka scenariusza " Czwarta Godzina" - nagroda HBO za najlepszy scenariusz filmu sensacyjnego w konkursie Hartley Merril 2004.

Polecam

  • Film "Poważny człowiek" reż.Joel i Ethan Coen
  • Film "Niedźwiadek" reż.Jan Hrebejk
  • Film "Piękność w opałach" reż.Jan Hrebejk
  • Film "Wszyscy inni" reż.Maren Ade
  • Film "Dom zły" reż.Wojciech Smarzowski
  • Film "Spotkanie" reż.Tom McCarthy
  • Film "Annie Hall" reż.Woody Allen
  • Film "Vicky Cristina Barcelona" reż.Woody Allen
  • Wszystkie filmy Woody Allen'a
  • Wszystkie filmy Pedro Almodóvar'a
  • Film "Fanny i Aleksander" reż.Ingmar Bergman
  • Film "Wyspa" reż.Pavel Lungin
  • Spektakl "Opowiadania Singera" w Teatrze Narodowym
  • Spektakl "Krum" w Teatrze Rozmaitości
  • Spektakl "Tlen" w Teatrze Rozmaitości
  • Spektakl "Taniec Delhi" w Teatrze Narodowym
  • Spektakl "Persona.Marilyn" w Teatrze Dramatycznym
  • Książka "Dziedzictwo" Philipa Rotha
  • Książka "Gotland" Mariusza Szczygła
  • Książka "Dzienniki" Jarosława Iwaszkiewicza
  • Książka "Ocean morze" Alessandro Baricco
  • Książka "Spisek przeciwko Ameryce" Philipa Rotha
  • Książka "Po śniadaniu" Eustachego Rylskiego

    Subskrypcja

    Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

    Statystyki

    Odwiedziny: 1112772
    Wpisy
    • liczba: 119

    Lubię to

    Więcej w serwisach WP

    Wiadomości

    Bloog.pl