Był sierpień. Niemożliwy. I nie mógł się zdecydować: ciepło, zimno. Telefon dzwonił nieustannie. Nie mógł się zdecydować, czy ma być odebrany, czy nie. Klara wiedziała, że dzwoni Aleks. Inni tylko dryndają. Nie odbierze. Nigdy już nie odbierze. Za to pojedzie. Sama. Pierwszy raz sama pojedzie. Na wakacje. I będzie odpoczywać, i będzie się bawić, i będzie szczęśliwa. I pozna kogoś. I będzie szczęśliwa!!!
„Do Sopotu??? Oszalałaś???" Wronka była wstrząśnięta. „Ja rozumiem Bali, Zanzibar... Ewentualnie Bieszczady, jest tam aktualnie moja koleżanka Dżastina."
„Wronka, od kiedy ty mówisz aktualnie?"
„Nie przerywaj mi! Jestem aktualnie po jodze i kocham cię. Jesteś mi najbliższą osobą na świecie i rozumiem cię, ale nie wkurwiaj mnie!!! Do Sopotu jeżdżą emeryci i reżyserzy emeryci. Ty musisz kogoś poznać, pokochać, oddychać, Klara, oddychać, rozciągnąąąąąąć się, i żyć, Klara, żyć!!!" I zaczęła płakać.
„Wronka, proszę cię nie płacz! Jedź ze mną!"
„Do Sopotu, nigdy! Tam mają być jakieś straszne deszcze, Klara, i wichury. A ja Klara chcę żyć, chcę oddychać. I nie chcę już nigdy płakać w Sopocie, rozumiesz? I odłożyła telefon. Aktualnie.
Klara też chciała żyć i kochać, i kochać się, i oddychać na wiele sposobów. Telefon zapalił światła w całym mieszkaniu. I nic. Pojedzie sama. Może nie sama, bo aktualnie zbierało jej się na płacz. Zadzwoniła do matki.
„Mamo?... Pojedź ze mną do Sopotu! Mam taki chiński hotel, nad samym brzegiem."
„Córki zabierają matki... „
„Do Rzymu. Wiem, mamo."
„Olimpiada była. Jakbyś tak matkę do Chin wzięła to..."
„Mamo, ja protestuję przeciwko Chińczykom."
„To protestuj dalej! Przeciw matce i przeciw rodzinie. Gdybym wiedziała, że taka będziesz..."
„Wiem, mamo. To byś przestała oddychać, jak byłaś ze mną w ciąży. Aktualnie mam to w dupie."
„Jak powiedziałaś?"
„Aktualnie, mamo. Cześć!"
Telefon włączył aktualnie pralkę i zmywarkę. Na 90 stopni. „Co ja mam w pralce?" pomyślała Klara. „Bieliznę... Z taką bielizną nie mogę jechać do Sopotu! Niech spłonie!!!"
Zadzwoniła do Piotra. Ciągle, aktualnie, bez przerwy i bezsprzecznie myślała, że był w niej zakochany.
„Piotr? Co tam?"
„Klara?... Jak miło! Jestem aktualnie na dyżurze. Właśnie miałem do ciebie dzwonić." I zaczął płakać.
„Nie płacz, Piotr! Proszę cię... Powiedziałeś aktualnie?... To śmieszne słowo."
„Rozmawiałem z Wronką przed chwilą. Ale ona płakała i nie mogła rozmawiać. I pomyślałem, że muszę zadzwonić do ciebie, ale akurat był wypadek, i musiałem zrobić zdjęcie, Klara... Ja już dłużej nie mogę. Ja ci to muszę powiedzieć..."
„Poczekaj! Stop, Piotr! Stop, stop, stop, stop, stop, stop, stop!!!" Klara rozpłakała się.
„Klara, nie płacz! Proszę cię, nie płacz! I nie osądzaj mnie!!!"
„Piotr, jesteś tam?... Piotr, posłuchaj! To ja dzwonię do ciebie."
„Ja też chciałem, Klara. Ja chciałem zadzwonić!!!"
„Piotr, oddychaj!... Rozciągnij się i odddychaaaaaj... Dzwonię do ciebie, bo jadę właśnie na wakacje. I chciałam, pomyślałam raczej, że mógłbyś jechać ze mną... Raczej pomyślałam..."
Telefon Klary rozpalił wszystkie mieszkania w jej domu i włączył TVN Style. Aktualnie leciała „Taka miłość się nie zdarza."
„Klara, ja pojadę z tobą wszędzie, gdzie chcesz. Na Bali, na Zanzi Bar, na Alaskę, do Sopotu nawet... Ktoś dzwoni cały czas do ciebie, Klara. Odbierz może."
„To Aleks. Nie odbieram."
„Nie odbierasz???... To cudownie, Klara. To debil!!! Zawsze chciałem ci to powiedzieć. On się nigdy nie zdecyduje. On nigdy nie zostawi dla ciebie nikogo, Klara!!!"
„Piotr, pojedziesz ze mną?"
„Klara, ja... Taka miłość się nie zdarza. Ja wiem, ja to ukrywałem długo, ale ja już dłużej nie mogę, Klara... Ja kocham, Klara!!! Zakochałem się raczej... Śmieszę cię?"
„Nie. Dlaczego?... Uważaj, co powiesz, Piotr!"
„Nie chcę uważać, Klara. Ja zakochałem się... Zakochałem, Klara. Jezu! Cały jestem spłakany... Aktualnie... I też roześmiany, Klara."
„Uważaj, Piotr, co powiesz!"
„Zakochałem się... W koledze z pracy... Anestezjolog. II stopień specjalizacji..."
„Uważaj, Piotr, co powiesz!"
„Taka miłość się nie zdarza, Klara... Wyłącz ten telefon, Klara! To jest jak piorun, piołun, popiół... Dobrze, pojadę, opowiem. Do Sopotu? Dobrze... Klara?...
Klara ostatkiem sił zobaczyła, jak jej telefon rozpala jej papierosa, potem drugiego, potem zbliża się do kieliszka, nalewa pierwszego, potem drugiego, a potem szepcze „Jesteś w dupie, Klara... Aktualnie."
komentarze (9) | dodaj komentarz